Jesteś tutaj: Start News Wywiady Ryszard Barański: Nie jesteśmy wcale skazani na porażki

INEA AZS Poznań - Oficjalny serwis

plkk fge

Ryszard Barański: Nie jesteśmy wcale skazani na porażki

Nie mogę tak uważać, że jesteśmy skazani na porażki, ale z drugiej strony ta statystyka tkwi w głowie i nie pomaga odzyskać wiary w siebie. Pocieszam się natomiast tym, że u nas w klubie nie ma presji wyniku - mówi w wywiadzie dla Głosu Wielkopolskiego Ryszard Barański - trener INEA AZS Poznań.

Czy to Pana pierwsza praca z drużyną seniorek, a jeśli tak, to dlaczego pierwsza?

Może dlatego pierwsza, że zawsze bardziej rajcowała mnie praca z młodzieżą. Swoją przygodę w trenerskim fachu rozpoczynałem w 1987r. pod okiem Piotra Langosza i Tomasza Herkta w Olimpii Poznań. Po czterech latach zrobiłem sobie przerwę na wychowanie dzieci.

Potem wróciłem do zawodu w UKS Maczki Poznań. Następnie znowu związałem się z Olimpią, a od dwóch lat pracuję z grupami młodzieżowymi w INEI AZS. Nie ukrywam, że seniorki przejąłem z pewnymi obawami. Kiedy tych wątpliwości mam za dużo, to zawsze sobie podpowiadam, że przecież to ta sama dyscyplina. Dorosła koszykówka jest bardziej ułożona od tej młodzieżowej, ale różnice nie są znowu aż taki wielkie jak niektórym mogłoby się wydawać. Moje pierwsze wrażenia po pięciu dniach pracy z zespołem są takie, że występuje między nami wzajemna akceptacja. Poza tym my nie musimy się aż tak bardzo poznawać, bo z większością dziewczyn miałem już kontakt.

Pojawiły się głosy, że Inea Azs w obecnym składzie jest skazana na porażki. Nie przeraża więc Pana wizja kontynuacji fatalnej passy, czyli 14 przegranych w 14 kolejkach?

Nie mogę tak uważać, że jesteśmy skazani na porażki, ale z drugiej strony ta statystyka tkwi w głowie i nie pomaga odzyskać wiary w siebie. Pocieszam się natomiast tym, że u nas w klubie nie ma presji wyniku. Jeśli poprawimy skuteczność i zapomnimy o paraliżu wewnętrznym, to mam nadzieję, że do końca rundy zasadniczej wygramy jedno lub dwa spotkania. Nie kryję, że szans na przełamanie będziemy szukać w konfrontacjach z Odrą Brzeg, MUKS Poznań i ŁKS Łódź. Być może uda nam się ugryźć Tęczę Leszno.

Działacze konsekwentnie odżegnują się od wzmocnień, bo w klubowej kasie brakuje środków na transfery. Czy Pan już pogodził się z faktem, że skład się nie zmieni?

Okno transferowe trwa do końca stycznia więc może światełko w tunelu się pojawi. Liczę, że znajdą się pieniądze chociaż na jedną zawodniczkę. Mamy już kogoś na uwadze, kto wzmocniłby nam strefę podkoszową. Chodzi o Amerykankę Amber Petillon, mierzącą

193 cm środkową, która grała w naszym kraju w sezonie 2008/2009  w barwach Odry Brzeg. Mam nadzieję, że w tym tygodniu dołączy ona do naszego zespołu.

Co jest Pana zdaniem największym problemem żeńskiej koszykówki w Polsce?

Największa zmora naszej koszykówki to punktowania prowadząca do zbyt wczesnej specjalizacji zawodniczek. Młode koszykarki powinny być lepiej przygotowane w sensie ogólnorozwojowym. Nad techniką, i taktyką powinniśmy pracować później, kiedy istnieją już fundamenty. Problem bierze się stąd, że u nas brakuje jednolitego systemu szkolenia. Trenerzy robiąca dużo rzeczy pod siebie. Potem w dorosłej koszykówce odbija się to czkawką.

A może to jest też tak, że trochę przesadzamy, mówiąc, że mamy niezwykle utalentowaną młodzież. Gdyby piramida szkoleniowa w INEI AZS rzeczywiście dobrze funkcjonowała, to najlepsze juniorki byłyby pewnie w stanie więcej zdziałać w PLKK?

Piramida ma się dobrze i wyniki seniorek w tym sezonie nie zakwestionowały sensu jej budowania. Po prostu dla naszych juniorek przeskok  z młodzieżowych rozgrywek do ekstraklasy okazał się przedwczesny. Młodzież została rzucona na głęboką wodę i się nią zachłysnęła. Nie mówię, że po tym sezonie stanie się ona groźna dla najlepszych. Zbieranie doświadczeń może potrwać nawet trzy lata. Dopiero wtedy będzie można weryfikować skalę talentu i rozwoju poszczególnych zawodniczek.

Czy jest Pan za połączeniem INEI AZS z MUKS Poznań, zwłaszcza w sytuacji kiedy obie drużyny stanowią ogon PLKK, a nie jej forpocztę?

Na ten temat są bardzo różne opinie. Z jednej strony lepiej byłoby stworzyć silny zespół. Z drugie do połączenia obu ekip niezbędna jest właściwa atmosfera. Obecnie moim skromnym zdaniem nie ma dobrej woli, by osiągnąć porozumienie i pracować pod jednym szyldem dla dobra całej poznańskiej koszykówki. Prawdę mówiąc ewentualna fuzja to bardziej zdanie dla działaczy, włodarzy miasta niż trenerów i zawodniczek.

Prezes INEI AZS Paweł Leszek Klepka zapowiadał, że trener Krzysztof Szewczyk może wrócić do Poznania, jeśli tylko będzie chciał. Znalazł jednak przystań w Polkowicach, więc na rychły powrót się nie zanosi. Może więc wbrew zapowiedziom Pana przygoda z seniorkami nie zakończy się już za pięć miesięcy?

Dziś trudno wyrokować. Serce mi podpowiada, że po sezonie wrócę do pracy z młodzieżą, bo to jest moje miejsce na ziemi i w nim się chyba  najlepiej realizuję. Nie chcę jednak też, by traktowano mnie jako trenera przejściowego i z konieczności. Jeśli okaże się ,że nie tylko ja odczuwam satysfakcję z pracy z nową drużyną, to nie jest przesądzone iż moje przeczucia się nie sprawdzą..

Rozmawiał Radosław Patroniak

 

Następny mecz

27. kolejka FGE
Artego Bydgoszcz
21.03 - środa,
Hala BKS Chemik,
Bydgoszcz, ul. Glinki 79

Tabela o utrzymanie

m zespół p m z-p
9. Artego Bydgoszcz 51 35 16-19
10. Widzew Łódź 50 35 15-20
11. MKS Tęcza Leszno 47 35 12-23
12. Odra Brzeg 47 35 12-23
13. MUKS Poznań 45 35 10-25
14. INEA AZS Poznań 40 35 5-30

Wywiady


paseksponsorski2012