Z Agnieszką Makowską - podporą drużyny INEI AZS Poznań - o ambicjach tego klubu, rozgrywkach Pucharu Polski oraz o... piłkarskiej drużynie Lecha Poznań rozmawia Marcin Mochal z portalu KoszykowkaKobiet.pl. Zapraszamy do lektury.
Wywiad został opublikowany 6 listopada - przed meczem z Wisłą Can-Pack Kraków.
Marcin Mochal: Jak oceniasz dotychczasowe wyniki INEI AZS Poznań w rozgrywkach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
Agnieszka Makowska: - Nie są najgorsze. Powiedziałabym nawet, że jak na tak młody, mało doświadczony i praktycznie nowy skład, radzimy sobie w miarę dobrze - choć mogło być lepiej.
Początek sezonu nie był dla INEI AZS najlepszy. Kilka przegranych meczów w końcówkach, zupełnie nieudany występ przeciwko drużynie CCC Polkowice. Czy w Wasze szeregi nie wkradło się zwątpienie?
- Tak, wkradło się - dlatego pojawiły się wieści, iż bez wzmocnień nie dostaniemy się do fazy play-off.·Jak widać było w przegranych meczach brakuje nam zmiany na pozycji rozgrywającej - by dać choć na chwilę odetchnąć "Werze" [Weronice Idczak·- przyp. M.M.] - oraz mocnej podkoszowej. Zarówno mecz z Widzewem Łódź, jak i z Artego Bydgoszcz były do wygrania, jednak końcówki potoczyły się nie po naszej myśli. Popełniłyśmy za dużo błędów, a źle podjęte decyzje wpłynę
ły na takie zakończenie tych spotkań. Jeśli chodzi natomiast o CCC - było widać, że są od nas po prostu lepsze.
Nad czym głównie pracowałyście na treningach, by przerwać tę złą passę?
- Skupiłyśmy się przede wszystkim na swoich błędach - zarówno w obronie, jak i na niewykorzystanych sytuacjach w ataku.
W ostatnim meczu zwyciężyłyście Odrę Brzeg. Jak oceniasz to spotkanie?
- Było bardzo wyrównane. Myślę, że dość dobrze wykonałyśmy założenia trenera. Wykorzystałyśmy przewagę wzrostu, dzięki której wygrałyśmy walkę pod tablicami, a częste wejścia pod kosz wymuszały faule przeciwniczek i procentowały wysoką skutecznością z linii rzutów wolnych. Cieszę się z wyniku tego meczu, gdyż było to bardzo ważne spotkanie dla układu tabeli.
Jaki jest cel INEI AZS Poznań w tym sezonie Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet?
- Powiem tak: na samym początku była mowa o walce w fazie play-off, a po kilku porażkach i braku wsparcia z USA (miały to być trzy koszykarki) nasze szanse zostały zweryfikowane do walki o utrzymanie. Jestem jednak dobrej myśli i według mnie - jeśli nie wydarzy się nic nieoczekiwanego (mam na myśli kontuzje) - to będziemy w "ósemce". Kwestia tylko, na którym miejscu. Oby jak najwyżej. (uśmiech)
Co uważasz za największą siłę drużyny?
- Sam zespół. Gdy gramy zespołową koszykówkę, czyli dobrą obronę, atak sam wychodzi i wygrywamy.
W następnej kolejce gościcie jednego z faworytów, Wisłę-Can Pack Kraków. Czego mogą oczekiwać poznańscy kibice, którzy przyjdą na mecz?
- A przyjdą? (śmiech) Nie chciałabym tu nikogo obrazić, ale jestem zaskoczona frekwencją klubu kibica. Jednak zwycięstwo z Brzegiem powinno ich zachęcić. Mam nadzieję, że wszyscy zdają sobie sprawę z tego, jakim zespołem jest nasz sobotni przeciwnik, pretendent do walki o medale. Nie mówię, że rozłożymy ręce i „damy po sobie przejechać”. Szczerze mówiąc, sama jestem ciekawa jak ułoży się to spotkanie i mam nadzieję, że nawet jeśli wynik nie będzie na naszą korzyść to wyjdziemy z hali z twarzą.
W Pucharze Polski, po zwycięstwie nad Łomiankami, INEA AZS Poznań awansowała do drugiej rundy. Jaką wagę drużyna przywiązuje do tych rozgrywek?
- Bez przesadnej presji. (śmiech) Nie od dziś wiadomo, że większość drużyn Puchar Polski traktuje z przymrużeniem oka. Dla nas są to mecze o charakterze dobrego sparingu i przygotowania do ligi. Dzięki tym spotkaniom większą szansę wykazania się mają rezerwowe. Dla niektórych to często jedyna okazja, by trener mógł się do nich przekonać bądź nawet im zaufać.
I na koniec pytanie z innej dziedziny sportu·- czy śledzisz wyniki Lecha Poznań, zwłaszcza w rozgrywkach europejskich?
- Tak, śledzę. Gratuluję super wyniku 3:1 z Manchesterem City. Szkoda tylko, że w lidze tak nie grają.
rozmawiał: Marcin Mochal - KoszykowkaKobiet.pl



